jurciopan to ma
szczęście! Najpierw otarł się o falę powodziową, a teraz objął go
plan spisu powszechnego związanego z ponurą historią zwłok chłopca znalezionego w Cieszyńskim stawie 19-go marca (szacowany wiek – 12-18 miesięcy). Zamiast wynająć jednego
Sherlock'a Holmes'a lub rozpisać konkurs wśród
bounty hunters, rodzimy reżim postanowił dać zajęcie swoim
funkcjomackom. Chodzą tedy
od doma do doma w śląskiem do wszystkich rodzin posiadających
jednoroczniaka i patrzą czy go nie brakuje. Musi dochodzić do wielu
zabawnych sytuacji w stylu
"synek jest, ale dziadkowie go zabrali na długi weekend". Okazało się ponadto, że
akcja zaktywizowała taką zwyczajną, ludzką solidarność:
W dalszym ciągu zgłaszają się ludzie, którzy informują, że np. od dłuższego czasu nie wiedzieli dziecka sąsiadów.
Jak ktoś jest ciągle zameldowany w tym regionie, ale wyprowadził się gdzie indziej (
jurciopan), to nawiedzą go
szelmy nawet na
jurcioogórkowej. Przyszło
trzech i każe się nie denerwować i pyta się czy to jest
jurciobobo. I czy jest
dowód oraz
akt urodzenia. I czego jeszcze?! Tak się złożyło, że było owego dnia parę okruszków na stole, a starszy
jurciosynek wyszedł do
pana policjanta z nabitym na głowie guzem i z pytaniem czy pokaże mu pistolet. Cud, że ten nie zaczął drążyć tematu! Nawet do tego
spisu nie był przekonany – tłumaczył, że
góra tak kazała. Bo w istocie, ta
akcja podobna jest do rewidowania całego miasta, bo komuś zakosili portfel. A wiele jeszcze zostało do zrobienia:
W samym woj. śląskim chłopców w podobnym wieku mieszka około 50 tys.