21.9.12

Parabajka

Co może jurciopan poradzić salonowi, żeby się tak nie bulgotał po paraaferze wywołanej przez starego dobrego Korwa? Chyba tylko, żeby posłuchał fajnej bajki (soruchna, że bez graficzki, może z czasem, a może wręcz oryginał się wygrzebie). Zresztą nie tylko salon! Korw, który ponoć "dzieli prawicę", połączył "wszystkich" od lewa do pawa! No ale wracając do bajki - to właściwie komiks narysowany na kolanie przez studenckiego kolegę przed laty, trzeba go będzie streścić słownie. Trwa królewski bal, gdzie Książe tańczy z nieznajomą przedziwnej urody. Wtem dzwon oznajmia północ, nieznajoma wyrywa się z objęć Królewicza i zbiega po schodach. Ten nie może jej dogonić, jednak znajduje na schodach zgubioną przez nią protezę. Jak odszukać piękną nieznajomą? Królewscy heroldowie trąbią po całym królestwie - Królewicz będzie szukał swojej ukochanej przymierzając protezę. Na ten sygnał wszystkie panny chwyciły za tasaki, piły i toporki - tnij Jadźka! Trysnęła jucha i dalej, dziesiątki kikutów sterczą do przymiarki. Niestety, proteza nie pasowała do żadnej obciętej nogi. Królewicz oddalił się w smutku pozostawiając królestwo pełne kulawych bab...
Ponoć w każdej bajce jest zawarta jakaś prawda, może także i w tej?